Skip to main content

Wstaliśmy bladym świtem we mgle i opuściliśmy nasz wspaniały resort. Tym razem nie śmierdziało kulami na mole i nie zmarzliśmy, bo mieliśmy sporo grubych kołder ale oczywiście bez pościeli. Wydawało nam się, że wszystko  już za nami ale niestety najgorsze było przed nami : czterogodzinny marsz we wściekłym upale po szutrowej pomarańczowej drodze. Ja i Borek wymiękaliśmy !

 

Close Menu
https://www.youtube.com/czekaswiat
https://www.instagram.com/anka_szostak/
https://www.facebook.com/swiatczeka