Skip to main content

W każdym mieście zawsze wchodzimy na targ, żeby Borek mógł się trochę poinhalować świeżym zapachem suszonej rybki i żebyśmy my mogli pooglądać różne badziewia, którymi handlują lokalni sprzedawcy. Tym razem oczywiście były i marchewki i zielenina i owoce i maski i suszone rybki i pamiątki w wielu odsłonach ale było coś jeszcze – była biała broń. Chłopcy oszaleli i kupili sobie po kilka sztuczek. Potem spotkaliśmy na targu Meksykanina (niewąsatego ) a Witek postanowił się oddać w ręce miejscowej Pani golibrody. Jak przypomniał sobie jak jak się goli brzytwą sprawdzał nóż na swoim Jędrku.

 

 

 

Close Menu
https://www.youtube.com/czekaswiat
https://www.instagram.com/anka_szostak/
https://www.facebook.com/swiatczeka